Pieszo w motocyklowej dżungli – spacer po Sajgonie

Turystów odwiedzających Wietnam można zapewne podzielić na wiele różnych kategorii, ale jednym z najbardziej oczywistych kryteriów podziału jest to na wielbicieli Hanoi i tych zakochanych w Sajgonie. Sama kilka lat temu w czasie podróży po Wietnamie wpadłam od razu do tej drugiej kategorii. Hanoi nie przypadło mi do gustu, choć z perspektywy czasu, zwłaszcza słysząc wiele bardzo pozytywnych opinii o tym mieście, dochodzę do wniosku, że po prostu miałam pecha trafiając tam w porze obfitych deszczów, które skutecznie uniemożliwiły cieszenie się jakąkolwiek aktywnością pod gołym niebem. Może kiedyś będzie szansa zrewidować odczucia względem wietnamskiej stolicy, ale póki co dane mi było skonfrontować swoje wspomnienia z Sajgonu z tym jak miasto wygląda dzisiaj.

Zmiany widać na pierwszy rzut oka, nie tylko w rozwoju urbanistycznym czy samej infrastruktury (trwająca obecnie budowa szybkiej kolei miejskiej), ale także poziomu usług i oferty kulturalnej skierowanej również do osób nieznających języka wietnamskiego. Jednak to czego szukałam ja i za czym tęskniłam wracając we wspomnieniach, to niezwykła atmosfera miasta pełnego energii i witalności, dostarczającego tylu wrażeń, że nasze pięć zmysłów z trudem może za nimi nadążyć.

Sajgończyk z gazetą
Ciekawe, że w Sajgonie nadal widać wiele osób czytających papierowe gazety.

Strzeliste drapacze chmur jakich nie powstydziłby się Szanghaj ani Nowy Jork sąsiadują tu z eleganckimi, choć często nieco podupadłymi kolonialnymi willami albo, jak na zdjęciu, z jednokondygnacyjnym targiem Bến Thành. W Sajgonie historia łączy się z nowoczesnością na każdym kroku.

Targ Ben Thanh

Główne arterie miasta są tak samo zatłoczone i hałaśliwe jak podporządkowane im uliczki, ale jedne i drugie zdecydowanie kontrastują z licznymi parkami miejskimi i skwerami, gdzie możemy schronić się przed obezwładniającym nas zgiełkiem i żarem nieustannie lejącym się z nieba.

Park w Sajgonie

Nasz spacer rozpoczynamy od rozejrzenia się po malowniczym targu mieszczącym się w pobliżu ulicy Bui Vien. Najbardziej rzuca się tu w oczy ilość wystawionych na sprzedaż aromatycznych świeżych ziół i innej sezonowej zieleniny, których zapach jest tak intensywny, że aż kręci w nosie. Jeszcze tego samego dnia całe to bogactwo witamin wyląduje w ogromnych misach podawanych do tradycyjnych zup, sajgonek i innych specjałów.

Targ w Sajgonie

Warto też wybrać się z rana na bánh mì, czyli bagietkę będącą spuścizną po czasach kolonialnych, kiedy to Francuzi władali Indochinami. Nie ważne jakie bánh mì wybierzecie, zawsze będzie hojnie nafaszerowane mnóstwem dodatków i doda energii na wiele godzin zwiedzania. Niech Was nie przestraszą ceny widoczne na zdjęciu, 10.000 vnd to jedynie 1,60 pln. W czasie podróży należy zachować ostrożność operując setkami tysięcy dongów i uważnie przeliczać otrzymaną resztę. Nie dość, że ilość zer działa dezorientująco na świeżo upieczonego milionera, to jeszcze niektóre banknoty są do siebie łudząco podobne, np. 10.000 i 100.000 (obydwa zielone).

Banh mi

Jeśli zwiedzacie Sajgon latem, prawdopodobnie w którymś momencie złapie Was deszcz, który tu potrafi rozpadać się na dobre w ciągu krótkiej chwili wystarczającej zaledwie na rozłożenie parasola. To idealna okazja do schowania się w jednym z muzeów lub w Pałacu Niepodległości. Ciekawe że budynek, który pełnił funkcję Pałacu Prezydenckiego we wrogiej komunistom Republice Wietnamu, uniknął zniszczenia po ofensywie armii pólnocnowietnamskiej i upadku Sajgonu w 1975 r. Aż trudno sobie wyobrazić, że to tu w czasie brutalnej wojny zapadały wszystkie decyzje po stronie Wietnamu Południowego, oczywiście po konsultacji z Waszyngtonem.

Pałac Prezydencki w Sajgonie

Fasada może nie zachwyca na pierwszy rzut oka, ale mimo wszystko łączy w ciekawy sposób zachodnią architekturę modernistyczną z tradycyjnymi azjatyckimi rysami: poszczególne elementy centralnej części fasady zestawione razem mają przypominać kilka chińskich znaków o bardzo pozytywnych konotacjach, z czego najważniejszy jest 興 oznaczający pomyślność. Warto kupić bilet i wejść do środka, ponieważ pałac zaskakuje niezwykle gustownie urządzonymi wnętrzami i prostotą, która harmonijnie spaja, tak jak to było w przypadku fasady, zachodnie elementy wystroju z tradycyjnymi wschodnimi zdobieniami.

Pałac Prezydencki w Sajgonie
Jedna z najpiękniejszych komnat – podejmowano w niej ambasadorów.

Z salą znajdującą się na najwyższym piętrze łączy się zabawna anegdota. Architekt pałacu, Ngô Viết Thụ, zaprojektował ją jako miejsce, w którym prezydent będzie mógł odpocząć w ciszy podziwiając widok na miasto lub oddawać się spokojnej kontemplacji nad ważnymi dla państwa sprawami. Jednak jak to często w życiu bywa, intencje wykonawcy i oczekiwania zleceniodawcy rozminęły się i prezydent urządził w tym ustroniu salę balową.

Pałac Prezydencki w Sajgonie

Po zwiedzaniu pałacu poczujemy zapewne ochotę na przekąszenie czegoś smacznego, tym bardziej że poranna bagietka dawno stała się już tylko mglistym wspomnieniem, więc to świetna okazja by udać się w okolice targu Bến Thành – najsłynniejszego targu w mieście. Prawdopodobnie można znaleźć tu każdy artykuł jaki tylko przychodzi Wam do głowy. To znakomite miejsce do nabycia ubrań albo przyborów kuchennych i zastawy stołowej, ale również jedzenia, owoców, bakalii czy kawy, choć na mniej turystycznych targach w Sajgonie ceny będą jeszcze niższe.

Targ Ben Thanh

Uliczki przylegające do targu aż kipią różnorodnością jadłodajni i stoisk z owocami, więc zapuśćcie się tam czym prędzej, by spróbować Waszego pierwszego Phở. Dyskusja o tym, kto serwuje najlepsze phở w mieście chyba na zawsze pozostanie nierozstrzygnięta, ale jedno jest pewne: w każdym z tych ulicznych barów będzie ono lepsze niż to, które mieliście okazję próbować poza Wietnamem. Gwarantuję Wam, że po podróży do Sajgonu tym co najchętniej będziecie wspominać jest jedzenie, i nieważne czy konsumowane w dobrej restauracji czy wprost z ulicznej budki – zawsze okazuje się nie do przebicia.

Okolice targu Ben Thanh

Przy okazji warto rzucić okiem na pobliski wieżowiec Bitexco Tower, który mierząc 262 m jest obecnie najwyższym budynkiem w mieście.

Bitexco Tower

Ostatnią atrakcją, którą proponuję Wam na dziś jest pokaz tradycyjnego wodnego teatru lalek, który możecie podziwiać w jednym z sajgońskich teatrów lub tak jak my – bezpłatnie na deptaku Nguyễn Huệ, który jest już może zbyt komercyjną atrakcją turystyczną, ale i tak pozwala na przyjemny spacer, zwłaszcza jeśli trafi się na ciekawy koncert, występy muzyków grających na tradycyjnych instrumentach lub właśnie wodny teatr lalek. Poza tym po obydwu bokach deptaka uliczni sprzedawcy handlują nadziewanymi naleśnikami i innymi frykasami smażonymi na mini-rusztach, więc naprawdę warto tu zajrzeć.

Teatr lalek wodnych

Pora kończyć nasz spacer po Sajgonie. Zresztą sił starcza nam już jedynie na to by wrócić do hostelu i zakopać się pod kołdrą na dobrych kilka godzin. Kolejny spacer za parę dni, więc w sam raz wystarczy czasu na krótki odpoczynek. Zobaczymy znów sporo ciekawych miejsc i popróbujemy kolejnych pyszności, między innymi sałatki od słynnej w całym mieście Papaya Lady.

3 myśli na temat “Pieszo w motocyklowej dżungli – spacer po Sajgonie

Dodaj własny

  1. Jak wspominalam w moim poprzednim komentarzu, ja rowniez naleze do zdecydowanych zwolennikow Sajgonu. Jesli chodzi o jedzenie to najlepiej wspominam ‚pho bo’, sajgonki oraz sniadania w postaci bagietki z dodatkami i pysznej wietnamskiej kawy 🙂

    Polubienie

    1. Kawy ożłopaliśmy się litrami, mimo że ja nigdy nie piję kawy, więc to coś znaczy. Sajgonki mogą wywołać ciężkie uzależnienie, a bagietkami nie mogliśmy się najeść, bo po raz pierwszy jedliśmy coś tak zbliżonego w smaku do chleba od czasu wyjazdu z Europy. 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: