Sajgoński miszmasz

Dałam Wam trochę więcej czasu na odpoczynek po pierwszym spacerze w Sajgonie niż początkowo planowałam, więc dziś nie ma wymówek: ruszamy z kopyta zwiedzać dalej. Zaczynamy od jedynej w mieście świątyni hindustycznej, poświęconej bogini deszczu Mariamman. Świątynię zbudowali tamilscy handlarze przybywający tu w XIX w z południowych Indii. Dziś hinduska społeczność w Sajgonie jest tak mała, że świątynia służy głównie tym Wietnamczykom i Sino-Wietnamczykom, którzy uważają, że osobiście doświadczyli wpływu bogini na ich życie.

Świątynia Mariamman, Sajgon

Dla równowagi przydałaby się jakaś wietnamska świątynia. O takie będzie znacznie łatwiej, bo jest ich w Sajgonie całkiem sporo. Świątynie buddyjskie w Wietnamie nie za bardzo przypominają te z sąsiednich krajów, jak Kambodża czy Tajlandia. To dlatego, że buddyzm przywędrował do Wietnamu nie z Indii, gdzie się narodził, a z Chin, gdzie najpierw zdążył się już zsinizować. Świątynie wietnamskie przypominają więc pod wieloma względami chińskie świątynie taoistyczne czy buddyjskie, choć nie pozbawione są również wpływów lokalnych.

Świątynia wietnamska, Sajgon
Świątynia w parku Tao Dan.

W świątyni wietnamskiej, Sajgon

Chciałam zwrócić Waszą uwagę na pewien ciekawy szczegół zaobserwowany m.in. w tej świątyni. Wietnamczycy właściwie do niedawna używali w piśmie chińskich znaków. Alfabet łaciński został wprowadzony przez francuskiego jezuitę Alexandre de Rhodes w XVII w. Początkowo zapisywano nim tylko teksty religijne, ale stopniowo zaczęto go używać i w tekstach dotyczących innych sfer życia społecznego. Nowe pismo coraz bardziej się adaptowało, ale dopiero na początku XX w. weszło do powszechnego użytku wraz z upowszechnieniem się dostępu do edukacji. W czasach kolonialnych Francuzi starali się wykorzenić tradycyjne pismo chińskie sięgając po mniej kłopotliwy w użyciu alfabet. Posługiwanie się wietnamskim alfabetem było wymagane we wszystkich oficjalnych dokumentach z tego okresu, a już w połowie XX w. właściwie wszystkie teksty były zapisywane w chữ quốc ngữ.  Mimo, że poza elementami dekoracyjnymi tradycyjne znaki chińskie nie znajdują już zastosowania, nadal można zauważyć ich oddziaływanie na kulturę i sztukę. W okręgach poniżej zastosowano ciekawą typografię wyraźnie inspirowaną pismem chińskim. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że słowa zapisane są znakami chińskimi, ale po uważniejszej inspekcji można zauważyć, że są to w rzeczywistości litery alfabetu wietnamskiego tworzące słowa czy sylaby tua i dan.

Wietnamska kaligrafia - szczegół

Czas na sztandarowe zabytki Sajgonu. Niewątpliwie wśród nich znaleźć się musi neoromańska katedra Notre Dame zbudowana w XIX w. Z regularnie odprawianymi nabożeństwami katedra jest jednym z nielicznych pozostałych bastionów katolicyzmu w przeważnie buddyjskim Wietnamie. Znaki szczególne: dwie charakterystyczne wysokie na prawie 60 m dzwonnice wbudowane mieszczące w swym wnętrzu sześć dzwonów z brązu. Sama konstrukcja katedry była nie lada przedsięwzięciem, bo wszystkie użyte pierwotnie materiały zostały sprowadzone w tym celu specjalnie z Francji. Oczywiście nazwa nie jest przypadkowa, Francuzi chcieli skopiować wiernie paryski pierwowzór, co łatwo zauważyć jeśli patrząc na bryłę świątyni omija się wzrokiem metalowe iglice dodane znacznie później, aby wzmocnić zachwianą równowagę fasady (jedna z wież zaczynała się przechylać).

Notre Dame, Sajgon

Notre Dame, Sajgon
Nawa poprzeczna.

Tuż obok katedry, po lewej stronie od fasady stoi budynek niczym nie ustępujący wspaniałej katedrze, prawdopodobnie jeden z najpiękniejszych gmachów poczty na świecie, zbudowany pod koniec XIX w. wg projektu m. in. Gustawa Eiffela (tak, tego samego). Dzięki tym dwóm reliktom z przeszłości możemy troszeczkę wyobrazić sobie atmosferę w Sajgonie w czasach francuskiej kolonizacji.

Poczta w Sajgonie
Kiedy byłam w Sajgonie w 2010 budynek był pomalowany na kolor brudnego różu. Chyba ładniej mu w żółtym.

Wnętrze poczty zachwyca swoją przestronnością, efektownymi marmurowymi mozaikami podłogowymi oraz charakterystycznymi ciemno-zielonymi łukami i kolumnami przepięknie komponującymi się z pastelowymi odcieniami ścian i sklepienia. Niektóre kolumny przypominają stare, eleganckie latarnie uliczne ze strojnymi zdobieniami zdradzającymi rękę znanego francuskiego inżyniera. Można odnieść wrażenie, że przebywa się raczej na starym dworcu kolejowym, a nie w urzędzie pocztowym. Od czasów kolonialnych zmieniło się tu niewiele: pojawił się portret Ho Chi Minha oraz parę udogodnień dla dzisiejszych turystów, ale reszta pozostaje nietknięta zębem czasu.

Wnętrze poczty w Sajgonie

Całości dopełniają dwie piękne mapy przedstawiające miasto Sajgon i południową część Indochin oraz stylowe drewniane budki telefoniczne z retro zegarami, które zapewne pamiętają jeszcze rozmowy prowadzone w języku Balzaca. Dziś w ich wnętrzu mieszczą się bankomaty, co zapewne dla wielu osób okazuje się dość praktyczne, bowiem nawet jeśli tak zabytkowy, gmach funkcjonuje nadal zgodnie z nadaną mu pierwotnie funkcją. Możemy stąd wysyłać listy, kartki i paczki do odbiorców na całym świecie. Dokładnie tak jak robili to pierwsi klienci. Wyobrażam sobie nawet jak Francuzi zachodzili tu popołudniami, żeby wysłać długo wyczekiwany list do zatroskanej matki albo poutyskiwać telefonicznie swoim paryskim znajomym na upalny klimat – całkiem jak my dzisiaj. Oprócz usług pocztowych w bocznych skrzydłach budynku znajdują się sklepiki z pamiątkami dla turystów, które lepiej jest omijać. No chyba że mamy ochotę obejrzeć od wewnątrz jeden z tych wytwornych drewnianych bankomatów. 😉

Wnętrze poczty w Sajgonie

Jeśli nadal czujecie niedosyt francuskiej architektury kolonialnej, to wybierzcie się ponownie na deptak przy ulicy Nguyễn Huệ, jej koniec wieńczy okazały urząd miejski. Nie można go zwiedzać od środka, ale i tak warto tu przyjść, bo sam budynek wygląda wspaniale zarówno za dnia, jak i nocą kiedy jest cały podświetlony.

Urząd miasta, Sajgon

W pobliżu urzędu znajduje się również piękna kolonialna opera, którą możecie podziwiać z zewnątrz lub kupując bilet także od środka. Budynek będący w stanie pomieścić 800 siedzeń dla francuskich kolonistów (dziś 500) miał być wzorowany na paryskiej Opéra Garnier. Fasada została zaprojektowana na wzór powstałego w tym samym roku w Paryżu Petit Palais. Inspiracja stylem Flamboyant przejawiająca się w nadmiarze detali stała się przedmiotem krytyki. Z tego powodu usunięto niektóre zdobienia, choć część z nich została przywrócona z okazji przypadającej w 1998 r. 300-letniej rocznicy założenia miasta.

Opera w Sajgonie

A teraz Was zaskoczę. Czy wiecie, że w pewien sposób Sajgon przypomina mi Kijów? Jedno i drugie miasto pełne jest nieoczywistych niespodzianek, które tworzą swoistą atmosferę. Uwielbiam włóczyć się po Kijowie, bo zawsze okazuje się, że z dala od atrakcji oznaczonych na turystycznych mapach napotykam przypadkiem w jakimś najmniej oczekiwanym zaułku coś zaskakującego, pięknego, inspirującego, skłaniającego do refleksji czy po prostu zabawnego. Okazuje się, że w Sajgonie jest pod tym względem podobnie. Popatrzcie na co trafiliśmy szukając przystanku autobusowego pod wieczór po całym dniu zwiedzania miasta. Ta urzekająca kolonialna willa była ukryta w podwórku na ulicy, której nazwy nawet już nie pamiętam. Żałowałam, że brama była zamknięta i nie dało jej się dokładniej przyjrzeć.

Dom w stylu kolonialnym, Sajgon

Na koniec, żeby skosztować trochę zupełnie innego Sajgonu, wybierzcie się na spacer nad rzeką, która użyczyła swojej nazwy miastu. Tutaj też zrobiło mi się jakoś kijowsko i zatęskniłam nagle za spacerami nad Dnieprem. W podróżach piękne jest między innymi to, że możemy szukać naszych własnych paraleli między miejscami, które mają ze sobą tyle wspólnego co przysłowiowy piernik z wiatrakiem. I nie ważne, czy inni zgadzają się z tymi zaskakującymi porównaniami – nie muszą, bo przecież oparte są one na naszym osobistym doświadczeniu.

Rzeka Sajgon

Jedna myśl na temat “Sajgoński miszmasz

Dodaj własny

  1. Cudowne polaczenie roznych kultur i stylow architektonicznych. Rownie duze (albo nawet wieksze) wrazenie pod tym wzgledem zrobil na mnie Mumbaj. Na kazdym kroku widac tam wplywy brytyjskie, ktore koegzystuja z tetniaca zyciem kultura hinduska.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: