Z miłości do kimchi: spacer drugi po Daegu

Dziś znowu się wymrozimy. Ja mam chyba jednak jakąś masochistyczną słabość do krajów o chłodnym klimacie, na przekór mojej potrzebie ciągłego podgrzewania się. Marzę o podróży przez Syberię, uwielbiam kraje bałtyckie, podoba mi się w krajach skandynawskich, a teraz jeszcze ta Korea. Zauważyliśmy z mężem, że Daegu ma zupełnie inne światło niż to, do którego zdążyliśmy przywyknąć w Tajwanie – chłodne, przejrzyste i surowe, a jednocześnie pełne słonecznych refleksów, po prostu urzekające. Skoro już musimy marznąć, to niech przynajmniej będzie pięknie wokół, prawda? 🙂

Jeśli coś w ogóle jest w stanie pomóc człowiekowi ciepłolubnemu przetrwać w takich warunkach, to chyba tylko porządna micha parującej, aromatycznej zupy. Nie wiem jak się nazywa ten delikatny bulion z glonami widoczny na zdjęciu poniżej, ale smakował wyśmienicie i w dodatku skutecznie rozgrzewał. Trudno wyobrazić sobie bardziej odpowiednie śniadanie na koreańskie mrozy.

20171210_084252_HDR.jpg
Grzejniczek okazał się nieodzowny jako gwarancja, że nie przymarzniemy do stołka w oczekiwaniu na zupę.
targ w Daegu
Takich zupowych stoisk było na targu całkiem sporo, a wszystkie serwowały tę samą potrawę.

Po śniadaniu warto zapuścić żurawia do innych straganów i pooglądać sobie, co ci Koreańczycy jeszcze mają ciekawego do zjedzenia. Wiele z produktów znam z Tajwanu, choć pojawiały się i takie, które widziałam pierwszy raz w życiu.

targ w Daegu
Koreańska zieleninka
Targ w Daegu
Trudno powiedzieć cóż to za trunek, ale w butelce bez wątpienia zamknięto korzeń żeń-szenia.

5

Moim odkryciem wyjazdu były te oto słodkie, gorące placuszko-racuszki, bardzo przypominające smakiem niektóre polskie czy ukraińskie wyroby, może za wyjątkiem samego nadzienia ze słodkiej fasoli. Chyba mam nosa do dobrego street foodu, bo często zdarza mi się trafić przypadkiem podczas spaceru po nowym mieście na tak pyszną przegryzkę, że po powrocie do domu miesiącami ją wspominam. Tak było np. z bananami smażonymi w cieście w Sajgonie, o których pisałam tu.

7

9
W niedzielę w wielu miejscach kwitł handel antykami i starociami.

W tym miejscu pod adresem No. 61-1 Inkyo-dong w Daegu stała pierwsza siedziba firmy Samsung zbudowana w 1934 r. Dziewięć lat później Samsung wyprowadził się do Seulu. Nazwa firmy widoczna na zdjęciu w zapisie po mandaryńsku oznacza trzy gwiazdy. Na pierwszym piętrze budynku znajdowały się m.in. pomieszczenia z maszyną do produkcji makaronu, młyn oraz pokój z tradycyjnie ogrzewaną podłogą (ondol). Nudle rozwieszano do wyschnięcia na drugim, trzecim i czwartym piętrze, a magazyn do przechowywania zapasów mąki i gotowego makaronu stał nieopodal. Jak widać sporo się w Samsungu zmieniło od tych czasów. 😉

10

Mając początkowo do dyspozycji zaledwie czterdziestu pracowników i jeden telefon, Samsung Trading Company zdołała rozkręcić prężnie działający eksport owoców, warzyw i suszonych produktów morskich do Mandżurii i Pekinu. Powiodły się również plany maksymalizacji produkcji makaronu znanego Koreańczykom pod nazwą „Byeolpyo Guksu”, a po angielsku Star Noodles. Zapotrzebowanie na ten produkt było tak duże, że zastępy rowerowych dostawców i wozów zaprzęgniętych w woły, którymi również rozwożono makaron, często wyczerpywały całe zapasy.

11
Pierwotny budynek wyburzony w 1977 r. ze względów bezpieczeństwa cechowała niezwykła wartość artystyczna nawiązująca do tradycyjnej koreańskiej architektury hanok.

Następnie zajrzeliśmy do bardzo ciekawej galerii sztuki, w której wyeksponowane były dzieła młodych koreańskich twórców. Wizytę prawie przypłaciliśmy obiadem, bo po opuszczeniu galerii trudno już było cokolwiek upolować. Widać Koreańczycy, jak i Tajwańczycy, też jadają przed 14.

12

Bibimbap
Bibimbap – jedna z najbardziej znanych potraw kuchni koreaskiej
15
Co mi się podoba w koreańskiej kuchni to częsta obecność prostych, a smacznych przystawek – np. takich jak te.

Na zakończenie naszego spaceru rzućmy okiem na miasto z lotu ptaka.  Żeby móc podziwiać taki widok wjedziemy gondolą na górę w parku Apsan. Mam nadzieję, że wybierzemy się znowu razem do Korei w przyszłym roku. Do zobaczenia zostało jeszcze tak dużo, a nawet niepozorne Daegu opuszczam z uczuciem niedosytu. Przeczekajmy tylko tę syberiadę w nieco cieplejszym klimacie. 😉

17

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: